standard Bankructwa w ubiegłym roku

W 2014 roku zbankrutowało 822 firm – wynika z analizy danych Monitora Sądowego i Gospodarczego, którą przeprowadziło Towarzystwo Ubezpieczeń Euler Hermes (dla porównania – w 2013 roku upadło aż 926 firm). We wcześniejszych latach upadały duże spółki budowlane i produkcyjne, natomiast w 2014 roku ciężar problemów finansowych i upadłości wyraźniej jeszcze niż w 2013 r. przesunął się w kierunku sektora dystrybucji i usług.

Czy to już wyczekiwany przełom? – Wszystko wskazuje na to, że na razie to raczej koniec trendu poprawy kondycji przedsiębiorstw – mówi Rafał Hiszpański, prezes Euler Hermes. – Przełom (jeśli tak można nazwać ok. 10% zmniejszenie i tak wciąż wysokiej liczby bankructw polskich przedsiębiorstw) mamy już za sobą. Zarówno analiza stojących za tym czynników koniunktury, jak i przede wszystkim wyniki przedsiębiorstw oraz opinie ich przedstawicieli każą spodziewać się w 2015 roku raczej stagnacji, a nie dalszej poprawy (spadku liczby upadłości), a nawet… symbolicznego zwiększenia liczby bankructw w Polsce.

Co wpłynęło na poprawę kondycji firm? Przede wszystkim rosnący popyt krajowy, a nie wymiana handlowa z zagranicą (odwrotnie niż w poprzednim, 2013 roku), poprawa w sektorze budowlanym a także w produkcyjnym – ale tu tylko do IV kwartału. W hurcie było odwrotnie – w pierwszej połowie roku liczba upadłości dystrybutorów była wysoka, ustabilizowała się w III kwartale, a spadła dość gwałtownie dopiero w IV kwartale jako efekt m.in. dużych oczekiwań związanych z popytem (w tym świątecznym) po dobrych odczytach tempa jego wzrostu. Poprawa ominęła sektor usług – zarówno konsumenckich, jak i świadczonych na rzecz biznesu.  – We wcześniejszych latach upadały duże spółki budowlane i produkcyjne, natomiast w 2014 roku ciężar problemów finansowych i upadłości wyraźniej jeszcze niż w 2013 r. przesunął się w kierunku dystrybucji i usług – ocenia Maciej Harczuk, prezes zarządu Euler Hermes Collections.

1Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z Grupy Allianz

Zmieniła się też przyczyna zatorów płatniczych. Problemem dla finansów firm był w pierwszej kolejności nie popyt, ale przede wszystkim rentowność sprzedaży. Przykładem jest chociażby budownictwo – wzrostowi wartości inwestycji publicznych jak i prywatnych (a zapowiadane są kolejne) towarzyszy obecnie spadek cen zarówno materiałów budowlanych, jak i samych prac. Zlecenia powracają wcale nie tak szeroką falą, jak sądzić by można po skali spadku liczby upadłości (-28%) w sektorze – to także efekt dużej skali „przetrzebienia” rynku w latach minionych. Ale co najistotniejsze – niskie ceny w budownictwie świadczą o powtarzaniu się na pewną skale schematu sprzed kilku lat: walki o zlecenia głównie w trosce o bieżące wpływy, a nie rentowność całego kontraktu (rynek powinien rosnąć, trzeba więc dbać o bieżące przepływy – kalkuluje część przedsiębiorców). Dlatego jeszcze nie na masową skalę, ale jednak daje się obserwować niepokojące zjawisko bieżących (IV kwartał 2014) upadłości firm zaangażowanych w realizację aktualnie dopiero co rozpoczętych inwestycji (m.in. drogowych).

– Słabnięcie popytu eksportowego wpłynęło na minimalne już w końcówce minionego roku odbicie w górę liczby upadłości firm produkcyjnych – ocenia Michał Modrzejewski, dyrektor Analiz Branżowych w Euler Hermes. – Dla wielu firm rynek krajowy jest po prostu za mały, ich wyniki w zbyt dużym stopniu zależą od wymiany handlowej z zagranicą – pod tym względem Polska jest w zupełnie innym miejscu, niż nie tylko w chwili wejścia do UE w 2004 roku, ale nawet w porównaniu do lat 2007-2008. Ponownie więc problemy mają firmy z branż maszynowej, konstrukcji stalowych ale też eksporterzy towarów konsumpcyjnych, m.in. mebli. Na szczęście krajowy popyt konsumencki sprzyja obecnie producentom odzieży i obuwia, którzy przeżywali trudne chwile jeszcze w pierwszej połowie ub. roku. Nadprodukcja i niskie ceny wielu surowców na rynku rolnym (np. mleka i jego przetworów czy mięsa) były problemem jeszcze przed rosyjskim embargiem. Widać już w statystyce upadłości problemy firm z sektora spożywczego, chociaż na początku w większym stopniu dystrybutorów żywności (m.in. ubojni wyspecjalizowanych w eksporcie) niż zakładów przetwórczych (m.in. firm drobiarskich). Cierpią też oczywiście finanse dostawców – rolników, chociaż ze względu na ich mniejsze obroty (nie pozwalające na przeprowadzanie procedury upadłościowej) nie należy spodziewać się pojawienia się dużej fali upadłości w tym sektorze.

Problemy sektora usług, także pewne zmniejszenie popytu na usługi transportowe

Rozpiętość branż, z których pochodzą upadające w ubiegłym roku firmy usługowe była bardzo duża. Przedstawiciele każdego rodzaju usług świadczonych na rzecz biznesu mieli w ubiegłym roku na tyle duże problemy, że mogło się to skończyć upadłością. Chodzi między innymi o firmy poligraficzne, reklamowe, oferujące usługi finansowo-księgowe, etc. Nie mniejsze kłopoty miały firmy świadczące usługi na rzecz klientów indywidualnych. Dziwić może duża liczba upadłości firm hotelarsko-gastronomicznych w obliczu całkiem udanego roku w polskiej turystyce. Pojawiły się również prywatne placówki medyczne.

2Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z Grupy Allianz

Wzrost liczby upadłości w Polsce południowo-wschodniej oraz w Wielkopolsce

W województwie wielkopolskim problemy mają firmy produkcyjne (w tym eksporterzy art. spożywczych oraz z branż inwestycyjnych), ale też firmy zaopatrujące budownictwo oraz sami wykonawcy inwestycji (nowych, jak i ci nie mogący zrestrukturyzować strat poniesionych przy poprzedniej fali ich realizacji). W Małopolsce i na Podkarpaciu profil firm, których upadłość ogłoszono w skali całego roku, był oczywiście zróżnicowany, ale dużą część wśród nich stanowiły firmy zaopatrujące budownictwo oraz same firmy budowlane. Tutaj nie bez znaczenia jest też konflikt na Wschodzie i ograniczenie wydatków przez naszych sąsiadów: wiele hurtowni zgłaszało problem mniejszych obrotów nawet o 30% w stosunku do ubiegłego roku. Charakterystyka upadłości w poszczególnych regionach pokrywała się w dużej części z charakterem lokalnej specyfiki działalności gospodarczej, ale były też w tym względzie niespodzianki. Dla przykładu – w woj. dolnośląskim listy upadłości nie zdominowały firmy produkcyjne, liczne były na niej m.in. firmy dystrybucyjne, podczas gdy na Mazowszu w ciągu kilku miesięcy mieliśmy do czynienia z upadłością całkiem dużych firm produkcyjnych i budowlanych, a nie jedynie mniejszych i średnich firm usługowych oraz handlowych (jak to bywało wcześniej).

3Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z Grupy Allianz

Grzegorz Błachnio, Euler Hermes