standard Polska gospodarka ma się dobrze

W pierwszym kwartale tego roku polska gospodarka wzrosła o 3,6%. Był to bardzo dobry wynik plasujący Polskę wśród najszybciej rosnących europejskich gospodarek. A co równie ważne był to wynik oparty na bardzo stabilnych podstawach. Wzrastały bowiem wszystkie główne komponenty popytu czyli konsumpcja, inwestycje i popyt zagraniczny. W tym okresie konsumpcja dołożyła do wzrostu gospodarczego 2 punkty procentowe, inwestycje 1,4 punktu procentowego a popyt zagraniczny 1,1 punktu procentowego. Dane powyższe sugerują więc, że wzrost gospodarczy jest na tyle zdywersyfikowany że nawet gdyby (na co się zdecydowanie nie zanosi) którykolwiek z obecnych motorów wzrostu zaczął pokazywać oznaki osłabienia, to i tak gospodarka jako całość powinna utrzymać mocną dynamikę wzrostu. Znajduje to swe odzwierciedlenie w prognozach rynkowych, które obecnie pozostają bardzo optymistyczne. Zgodnie z najnowszym odczytem konsensusu prognoz przygotowywanym przez agencję Bloomberg w tym roku polska gospodarka powinna wzrosnąć o 3,6%, czyli nieco więcej niż rok wcześniej. Zgodnie z danymi GUS w 2014 dynamika polskiego PKB wyniosła 3,4%. A jednocześnie, co też jest warte odnotowania, najwięksi optymiści prognozują, że tegoroczna dynamika wzrostu gospodarczego może wynieść nawet 3,9%.

Nasuwa się jednak wątpliwość czy w obliczu niekorzystnych uwarunkowań zewnętrznych, utrzymujących się w międzynarodowym otoczeniu naszej gospodarki powyższy optymizm odnośnie perspektyw wzrostu polskiego PKB jest uzasadniony? Ryzyk takich jest bowiem sporo: ryzyko rozpadu lub przynajmniej destabilizacji strefy euro, ryzyko odpływu kapitału wynikające z rosnących oczekiwań na wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, czy też ryzyko spowolnienia gospodarczego lub kryzysu finansowego w Chinach, by wymienić tylko najważniejsze. Aby odpowiedzieć na zadane powyżej pytanie należy przyjrzeć się temu jak do tej pory polska gospodarka reagowała na zawirowania na globalnych rynkach finansowych, czy też na problemy fundamentalne w gospodarce światowej. Taka analiza, nawet bardzo pobieżna, pozwala na optymistyczne wnioski. Dotychczas zawsze gdy pojawiały się problemy w otoczeniu gospodarczo-rynkowym Polski, pojawiało się też osłabienie złotego zdecydowanie poprawiające konkurencyjność kosztową polskiego eksportu. W efekcie, polska gospodarka uzyskiwała dodatkowy, eksportowy dopalacz amortyzujący negatywne skutki zewnętrznych zawirowań. Wszystko wskazuje na to, że również w przyszłości możemy oczekiwać działania takiego „walutowego stabilizatora”. A to oznacza, że możemy spać w miarę spokojnie. Polska gospodarka ma duże szanse na utrzymanie solidnej, ponad 3-procentowej dynamiki wzrostu gospodarczego nawet jeśli zaczną materializować się bliższe lub dalsze zewnętrzne czynniki ryzyka.

LOGO_03Marcin Mróz
Główny Ekonomista
Copernicus Capital TFI S.A./Copernicus Securities S.A.