standard Google kontra prawo do bycia zapomnianym

Google otrzymało ok. 135 tys. wniosków o usunięcie blisko pół miliona linków z wyników wyszukiwania. W maju Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Google ma usuwać linki dotyczące osób prywatnych, jeśli sobie one tego zażyczą. Obecnie w instytucjach unijnych trwają prace nad nowymi przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych. Najwięcej kontrowersji budzi prawo do bycia zapomnianym. Regulacje unijne mogą ułatwić egzekwowanie tego prawa.

13 maja Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Google musi usuwać z wyników wyszukiwania linki dotyczące danych osobowych osób prywatnych, jeśli zechcą tego sami zainteresowani, a dotyczące ich informacje są „nieistotne lub nieaktualne”. Wyrok dotyczy 28 krajów Unii Europejskiej, a także Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE zapadło w sprawie skargi, jaką w hiszpańskiej agencji ochrony danych AEPD złożył w 2010 r. mieszkaniec Hiszpanii. Narzekał, że w wynikach wyszukiwania po wpisaniu jego imienia i nazwiska Google odsyłał do artykułów prasowych sprzed 16 lat, które dotyczyły licytacji jego nieruchomości za długi. Hiszpan argumentował, że dług spłacił i nie chce, by jego nazwisko było wciąż łączone z tamtą sprawą. Trybunał przychylił się do jego stanowiska.

W Warszawie, 30 września, odbyło się spotkanie Rady Ekspertów Google zajmujących się kwestią prawa do bycia zapomnianym. Prelegenci twierdzili, że użytkownik Internetu powinien mieć prawo sprzeciwu w kwestii przetwarzania jego danych, czy informacji na jego temat, ale te która raz „wpadły” do sieci są praktycznie nieusuwalne – multiplikują się bowiem w różnych miejscach. W związku z tym próba regulacji ochrony danych osobowych w kontekście prawa do bycia zapomnianym może być wielkim wyzwaniem, bo z jednej strony prawnicy będą musieli pogodzić kolidujące ze sobą podstawowe wartości jak prawo do prywatności z prawem do wolności słowa. Z drugiej praktyczna realizacja takich przepisów będzie sporym wyzwaniem nie tylko technologicznymi.

Dodatkowym problemem jest tempo prac w instytucjach UE. Unijna komisarz Viviane Reding apelowała o ich przyspieszenie, tak by mogły zacząć obowiązywać już w przyszłym roku. W toku prac w Parlamencie Europejskim zgłoszono do projektu ponad 3,5 tys. poprawek.

oprac.: red.